Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom
Katalog - Akcja - Rekrutacja
Szkoła czy Przedszkole maluchy na rozdrożu



Łódź dla dzieci Łódź dzieciom

Od dłuższego już czasu trwa w Polsce debata na temat nowelizacji ustawy, wprowadzonej przez Ministerstwo Edukacji, która zakładała, że od 1 września 2012 roku wszystkie sześciolatki pójdą do pierwszych klas szkół podstawowych, a pięciolatki objęte zostaną obowiązkiem rocznego przygotowania przedszkolnego.

9 lutego Prezydent RP Bronisław Komorowski podpisał nowelizację ustawy o systemie oświaty, która przesuwa do 2014 roku wprowadzenie obowiązku szkolnego dla dzieci sześcioletnich.


O dwa lata ustawa przedłuża okres, w którym rodzice podejmują decyzję o rozpoczęciu przez dziecko 6-letnie edukacji szkolnej. Oznacza to, że o rozpoczęciu nauki w szkole dzieci urodzonych w latach 2006 i 2007 nadal decydować będą rodzice. Dzieci urodzone w latach 2006 i 2007, które nie pójdą do I klasy szkoły podstawowej od 1 września 2012 r. i od 1 września 2013 r., będą nadal przedszkolakami.

Zgodnie z ustawą, w roku szkolnym 2012/2013 i 2013/2014 dyrektor szkoły będzie miał obowiązek przyjąć dziecko 6-letnie do szkoły, jeżeli jego rodzice podejmą taką decyzję.

Przesunięcie terminu wprowadzenia obowiązku szkolnego dla dzieci 6-letnich ma pozwolić samorządom i szkołom lepiej przygotować się na przyjęcie sześciolatków.

Temat wzbudza wiele kontrowersji zarówno wśród nauczycieli jak i samych rodziców. Ci ostatni nie do końca rozumieją, z czego wynika spór o reformę. Komunikaty, jakie do nich docierają można zawrzeć w dwóch, skrajnie różnych opiniach: tak – sześciolatek musi być w szkole; nie - sześciolatki w szkole to zbrodnia na dzieciństwie. Postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej całemu zagadnieniu i poszukać odpowiedzi na pytanie: wokół czego toczy się cała dyskusja?

Ku Europie…

W przeważającej większości krajów europejskich obowiązek rozpoczęcia nauki szkolnej zaczyna się z chwilą, kiedy dziecko kończy 6 lat. Anglia, Szkocja, Holandia ustawiły tę poprzeczkę jeszcze niżej, tam do szkoły ruszają pięciolatki. Zwolennicy tego typu rozwiązań powołują się na ogromne możliwości intelektualne dziecka, które odpowiednio stymulowane, może kształtować swój potencjał w każdym właściwie kierunku. Między innymi te założenia były brane pod uwagę przez pomysłodawców wdrożenia podobnych rozwiązań w Polsce.

Zdecydowano się poprzedzić je trzyletnim okres przejściowym, w którym rodzice sami zdecydują, kiedy ich dziecko pójdzie do szkoły. Niestety jego efekt to chaos informacyjno – organizacyjny. Nie odnajdują się w nim ani rodzice, ani dzieci.

Wybór znaczy… bez wyjścia?

Ponieważ nikt nie był w stanie ocenić, ilu sześciolatków wyląduje w szkołach, tam, gdzie nie zgłosiła się wystarczającą liczba chętnych do utworzenia odrębnych rocznikowo klas, dzieci sześcio - i siedmioletnie łączono w jedną grupę.

Przemawiają za tym głównie względy ekonomiczne. Nikt nie zastanawia się nad konsekwencjami emocjonalnymi, czy też różnicami w postaci zasobów wiedzy. Ponieważ program nauczania, realizowany do tej pory w zerówkach, przeniesiony został do pierwszych klas szkół podstawowych, sześciolatki właśnie w szkole powinny uczyć się tego, co dawni pierwszoklasiści już umieli.

Efekt był taki, że siedmiolatki, które lądowały w szkole o właściwym sobie czasie (czyli zgodnie ze starymi zasadami) powtarzały materiał, który opanowały już w przedszkolu, a sześciolatki – które uczyły się wszystkiego od początku, nie nadążały za tempem prac starszych kolegów.

- Dla mnie praca z dziećmi w pierwszej klasie to teraz nie lada wyzwanie – mówi Justyna – nauczycielka w jednej z łódzkich szkół podstawowych. Różnice między dziećmi są tak duże, że trudno wypracować zasady, które zadowoliłby wszystkich.

Pani Justyna nie chce zabierać jednoznacznego stanowiska, oceniającego jakość jej działań dydaktycznych. Nie mnie to oceniać – komentuje krótko – pozostawiam to ludziom, którzy odpowiedzialni są za cały ten bałagan.

Tymczasem naciski ze strony Wydziałów Edukacji na przedszkola są bardzo duże. Z jednej strony to kwestia finansowania. Każdy przedszkolak jest na utrzymaniu gminy, każdy uczeń – państwa. Jeśli więcej maluchów opuści przedszkola, powstaną miejsca dla najmłodszych dzieci, które z roku na rok coraz trudniej znajdują w nich miejsce. Przeciwnicy reformy na każdym kroku podkreślają, że rozwiązaniem na wyż demograficzny powinno być budowanie nowych placówek przedszkolnych, a nie wysyłanie dzieci do nieprzygotowanych szkół. I trudno się z tym nie zgodzić.

Tymczasem rodzice sześciolatków, nie mogąc już liczyć na realizację dawnego programu zerówkowego w przedszkolu, właściwie pozostają bez wyboru. Jeśli dziecko ma iść dalej z programem nauczania, powinno przenieść się do szkoły. Tymczasem niewiele placówek jest na to gotowych. Niektóre, co prawda, zostały gruntownie wyremontowane i odnowione na przyjęcie sześciolatków, ale nowe krzesła i ładne klasy to nie wszystko.

Brakuje placów zabaw dla dzieci, boisk, na których mogłyby spędzać czas, zwłaszcza latem. Powstał również problem z opieką nad dzieckiem po zakończonych lekcjach. Zajęcia przedszkolne kończą się zazwyczaj ok 17.00, szkoła zostawia maluchy czasami już o 12.00. Rodzicom, którzy nie mają zorganizowanej opieki dla dziecka pozostaje świetlica, która w swojej ofercie nie różnicuje już sześcioletniego pierwszaka i 11- letniego ucznia.

Dla pięciolatków natomiast przygotowano tzw. oddziały przedszkolne przy szkołach, które miały spełniać funkcje zerówek.

- Rok temu postanowiłam, że moja starsza córka - Amelia pójdzie do tzw. oddziału przedszkolnego, stworzonego przy szkole podstawowej – mówi pani Monika, mieszkanka Warszawy. Dla najmłodszych dzieci pobyt w szkole to jednak duże obciążenie emocjonalne (córka kończyła zajęcia w okolicy południa, a potem musiała czekać na świetlicy wraz z innymi, starszymi dziećmi). Poza tym szkoła - choć bezpłatna - nie pracuje w ferie, wakacje i szerg innych, wolnych dni. Ostatatecznie musieliśmy zatrudnić dodatkowo nianię, która odbierała Amelię w południe po zakończonych zajęciach edukacyjnych i siedziała z nią w czasie przerw od nauki - żali się pani Monika.

Krok do przodu?

Patrząc na całość przedsięwzięcia wydaje się, że reforma to mimo wszystko krok do przodu w ewolucji systemu oświaty w Polsce. Ustawa zawalczyła między innymi o status instytucji, jaką jest przedszkole. Właśnie tam dziecko nabywa podstawowych umiejętności funkcjonowania w społeczeństwie, w grupie, uczy się samodzielności, rozwija umiejętności interpersonalne. Niestety od dłuższego czasu na przedszkola spadły mocno wyśrubowane oczekiwania edukacyjne. Rodzice, którzy chcą jak najlepiej inwestować w swoje dziecko zapomnieli, że przedszkole to przede wszystkim zabawa, swoboda, beztroska - nie regularna nauka. Wielu z nich oczekiwało stworzenia takiego systemu przekazywania wiedzy, który w ostatecznym rozrachunku zaprzeczał idei funkcjonowania tego typu placówek.

- Żadna skrajność nie jest dobra, niemniej jednak cieszy mnie to, że przedszkole stało się znów czasem przed szkołą – mówi nam dyrektor jednego z łódzkich przedszkoli. To, że dziś nie ma w programie nauczania alfabetu nie znaczy, że dzieci nie będą poznawały liter. Tylko od inwencji pedagogów zależy jak w trakcie zabawy im to przekazać. Do zadań szkoły natomiast będzie należało rozpoczęcie regularnego treningu edukacyjnego - dodaje.

Oczywiście na szkoły przygotowane do nauczania sześciolatków poczekamy z pewnością jeszcze kilkanaście lat. Szkoły, które będą odpowiadały na wszystkie potrzeby najmłodszych uczniów, będą dla nich bezpieczne i przyjazne (niewiele szkół pomyślało np. o przystosowaniu toalet). Placówek na poziomie europejskim jest dzisiaj niestety bardzo mało.

Rozważni rodzice, którzy najlepiej znają własne dzieci, będą wiedzieli, co należy zrobić 1 marca, kiedy rozpocznie się nabór do przedszkoli i szkół w Łodzi. Choć pozostawieni sami sobie, w tej dość trudnej sytuacji mają wybór. Za parę lat może go już nie być.

 

AAG

 

Rodzice, którzy nie zgadzają się z nowymi zmianami, przygotowanymi przez Ministerstwo Edukacji powołali Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców, które jest inicjatorem akcji społecznej "Ratuj Maluchy". Więcej o ich działaniach przeczytają Państwo na stronach:

Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców

 

 

 

 

Komentarze
Brak komentarzy
Dodaj komentarz
Autor
Tytuł
Treść

Patronaty

Łódź dla dzieci, Łódź dzieciom
Bałucki Ośrodek Kultury zaprasza amatorskie teatry dziecięce i młodzieżowe działające w szkołach podstawowych, gimnazjach, ośrodkach kultury i świetlicach do udziału w 35. Ogólnopolskim Przeglądzie Teatrów Dziecięcych i Młodzieżowych „Dziatwa”.

Facebook

Wydarzenia

Aby zobaczyć wydarzenia kliknij na dany dzień.

Wyszukiwarka