Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom
Podróże - Bez granic czyli dookoła świata
Jordania - wyrzeźbnione w skale



łódź dla dzieci Łódź dzieciom

Jordania to jedno z najciekawszych państw Bliskiego Wschodu, wyżynny kraj, dotykający jednym południowym koniuszkiem Morza Czerwonego. 


Mieszkają tu głównie Arabowie, a dominującą religią jest islam.

Jak dojechać?

Istnieją bezpośrednie połączenia lotnicze z Warszawy do stolicy Jordanii, Ammanu, położonej na północy kraju. Są jednak dość drogie. Ponadto, dysponując jedynie krótkim urlopem, wybraliśmy jako cel naszej wyprawy południe Jordanii. Dolecieliśmy więc tanim lotem czarterowym do Sharm el-Sheikh (gdzie natychmiast po wyjściu z lotniska udaliśmy się na dworzec autobusowy). Dalej, autobusem, dojechaliśmy do przygranicznej miejscowości Taba. Tu przekroczyliśmy granicę z Izraelem, przejechaliśmy taksówką (ok. 40 minut jazdy) przez miasto Eliat i wysiedliśmy przy punkcie granicznym Eliat/Akaba. Po przekroczeniu granicy byliśmy już w upragnionej Jordanii! Minusem jazdy lądem z Egiptu do Jordanii jest spora ilość czasu straconego na dojeździe i kolejkach na granicy. Plusy są takie, że tanio i „przygodowo” (a my lubimy przygody). Można także dostać się z Egiptu do jordańskiej Akaby promem, płynącym przez Morze Czerwono – odradzano nam jednak tę trasę, jako, że prom lubi się podobno spóźniać.

MERITUM

Nasza podróż zaczęła się – jak zwykle – od marzeń. Właściwie jednego, niespełnionego marzenia sprzed kilkunastu lat, kiedy Arturowi nie udało się przekroczyć granicy syryjsko-jordańskiej. Teraz mieliśmy okazję zobaczyć to, o czym marzyliśmy od dawna i ruszyliśmy na krótką, ale intensywną wędrówkę po Bliskim Wschodzie.

Nasza trasa wiodła z przygranicznej Akaby (skąd szybko uciekliśmy przed upałem) na wyżynę, do miasta Wadi Musa - niewielkiej miejscowości w pobliżu ruin Petry. Dotarliśmy tam już wieczorem - mijając spacerujące po szosie wielbłądy i podziwiając suche, skaliste zbocza. Cały dzień, spędzony na dojazdach był zdecydowanie najbardziej męczący i najmniej ciekawy z całej wyprawy.

Łódź dla dzieci Łódź dzieciom  na osiołku...

Kolejne dwa dni spędziliśmy już dużo przyjemniej - na uganianiu się po Petrze, która podobała się nam ogromnie. Warto wydać tych 26 JD za wstęp (bilet dwudniowy, dzieci do 15 lat gratis). Widok na czerwone i różowe skały płaskowyżu wokół ruin Petry, dawnej stolicy państwa Nabatejczyków jest rzeczywiście niezapomniany. Z miasta przetrwały właściwie głównie wykute w skale świątynie i grobowce, lecz także całkiem spora liczba jaskiń, używanych do dziś jako składy i schowki. Sylwetkę Skarbca Faraonów zna chyba każdy, jeśli nie ze zdjęć, to z filmu o Indiana Jonesie. W ruinach toczy się życie - nie tylko sklepiki z pamiątkami i restauracyjki, ale też rozmaite szopy i składziki w jaskiniach. A w tych lepiej ukrytych przez wzrokiem turystów stoją terenowe samochody sprzedawców ;-) Jeszcze do niedawna w jaskiniach normalnie mieszkali ludzie. Pan, który wiózł nasze dzieci na osiołku mówił, że sam urodził się w jednej z nich. I tu dochodzimy do rewelacyjnej atrakcji dla naszych dzieci - osiołków, z których grzbietu można zwiedzać ruiny (rozrzucone na sporym obszarze). Można w tym celu skorzystać jeszcze z konnej bryczki, grzbietu konia lub wielbłąda, jednak nasze starszaki pokochały osiołki i część trasy (np. męczącą wspinaczkę do Monastyru) pokonały na ośle. Ogromną atrakcją było też obserwowanie dość znudzonych wielbłądów. Nasza półroczna Isia miała własnego wierzchowca, czyli mamę - podróżowała po skalistych ścieżkach w chuście, a wcześniej, po wyboistej drodze po płaskim - w lekkim wózku-parasolce (specjalne kupionym na tę wyprawę). Na koniec zwiedzania czeka nas niespodzianka! Kręcenie kilku scen bollywoodzkiego filmu.

Następnego dnia wynajętym samochodem z kierowcą wyruszyliśmy na północ. Naszym celem były położone w centralnej części kraju owiane romantyczną legendą zamki krzyżowców i rycerzy Saladyna. Mimo, że zrujnowane i puste, kryjąc się przed palącym słońcem w cieniu potężnych murów łatwo wyobrazić sobie desperackie szturmy i bohaterskie wyczyny obrońców. Zwiedziliśmy ruiny zamku Ash-Shawbak (całkiem ładna kupa kamieni), znacznie lepiej zachowane ruinki zamku krzyżowców Kerak (duża kupa kamieni). Później odpoczęliśmy nad Morzem Martwym. To jeden z najbardziej zasolonych zbiorników wodnych na świecie, ciepła i gęsta jak zupa, słona woda, w którym relaksujemy się po trudach podróży trochę szczypie. Następnie wjechaliśmy na Górę Nebo, gdzie ponoć pochowany jest Mojżesz (kościółek na szczycie zamknięty z powodu remontu, ale otaczający ogród i widok na Jordanię i Izrael b. ładny). Zachodziło właśnie słońce, jego ciepłe, bursztynowe światło nadawało okolicy nieziemskiego blasku. W tym miejscu, gdzie Mojżesz ujrzał w dali Ziemię Obiecaną, umarł i został pochowany, można zacząć marzyć o nowych ziemiach obiecanych. Na koniec obejrzeliśmy jeszcze jedną z najstarszych zachowanych map regionu śródziemnomorskiego na świecie. Przetrwała setki lat, bo ułożono ją z barwnych mozaikowych płytek na podłodze kościoła św. Jerzego w Madabie, miejscowości, w której mieszka wielu jordańskich chrześcijan. Cała wycieczka, około 400 km, kosztowała nas 125 JD + 40 ekstra dla kierowcy za dojazd do dodatkowych miejsc + bilety wstępu: M. Martwe: 12 JD/dorosłego, 8 JD za Piotrka, Kerak: 1 JD za dorosłego, Madaba: 1 JD za dorosłego, Nebo 1 JD, Shawbak wejście bezpłatne. Do tego koszt dobrego obiadu 10 JD od osoby dorosłej. Zwiedzanie większości atrakcji turystycznych dla dzieci jest gratis.

Łódź dla dzieci ŁÓdź dzieciom  krajobraz pustyni

Ostatnie dni w Jordanii spędziliśmy na przejażdżce jeepem po pustyni w rezerwacie Wadi Ramm. Piaszczystych wydm jest tu niewiele (chociaż są, i to bardzo widowiskowe), więcej skalistych masywów z rzadka porośniętych drzewami w okolicach źródeł. Czerwony, drobny i gorący piasek, który formuje łagodne kształty wydm, wciska się w każdą szczelinę i parzy w stopy. Podziwiamy ostre krawędzie skał, uformowanych przez Matkę Naturę w przedziwne kształty. To także petroglify – prehistoryczne rysunki na skałach, przedstawiające postaci zwierząt, które można we współczesnej Jordanii zobaczyć tylko na ekranie telewizora, takich jak żyrafy. (Inskrypcje pochodzą z czasów, gdy była tu sawanna). Nocowaliśmy w namiocie beduińskim na pustyni, pod rozgwieżdżonym niebem co określa się jako million-star hotel :) Koszt wycieczki: 6 JD dojazd z Wadi Musa, 2 JD za bilet wstępu od osoby dorosłej, 35 JD za przejazd, posiłki i nocleg.

Łódź dla dzieci Łódź dzieciom  tatusiowie wszędzie tacy sami

Kończył się urlop, trzeba było ruszać w drogę powrotną. Wyruszyliśmy z pustyni do Akaby (taksówka 20 JD, podzieliliśmy się kosztami po połowie z parą sympatycznych Francuzów), przekroczyliśmy znowu granicę (z lekkimi problemami - na izraelskim przejściu zabrakło prądu), spotkaliśmy znajomego sympatycznego taksówkarza, który zawiózł nas do granicy egipskiej (75 szekli taksówka, opłata wyjazdowa 55,5 szekli, dzieci do 2 lat gratis) i już wkrótce siedzieliśmy w minibusie jadącym do Dahab (30 EP za każdego z wyjątkiem Alicji). To niewielka w sumie mieścina, żyjąca z turystów-plecakowiczów, surfingowców, nurków itp. Tu mieliśmy trochę dolce vita, plaża, ciepłe morze, kolorowe rybki, muszelki i koralowce, które podziwialiśmy z łodzi ze szklanym dnem (120 EP dorosły, dzieci 60 EP - godzinny rejs z miejscowymi turystami).

Łódź dla dzieci Łódź dzieciom  w skalnej szczelinie

Po sympatycznym choć turystycznym Dahab lotnisko w Sharm było koszmarne - najczęściej słyszanym słowem był "bakszisz", zupełnie nieobecne podczas wcześniejszej podróży. W banku nie potrafili wymienić egipskich funtów na dolary ("I don't have"). Na dodatek nie pozwolono nam zabrać zakupionej sziszy z bagażem podręcznym, co bardzo źle się dla niej skończyło. W Gdańsku nie było wiele lepiej. Jakoś tak sympatyczniej leciało się z Niemiec - bez kolejki po stempelki, głupich pytań w rodzaju "a z kim to dziecko leciałeś", szczegółowego kartkowania paszportów, a przede wszystkim problemów z przepchaniem się do malutkiego kawałka taśmy z bagażami. A potem już w samochodzie tylko dziwiliśmy się, jak to jest, że drogi jordańskie i egipskie są tak równiutkie w porównaniu z naszymi!

Co jeść?

Jordańska kuchnia jest przepyszna! Szaszłyki, falafele i kebaby smakują tu całkowicie inaczej, niż w Polsce. Do tego mnóstwo pysznych warzyw, a także pasta z ciecierzycy. I przepyszne, płaskie, pachnące chlebki... Obiady i kolacje jedliśmy w restauracjach, zazwyczaj dość turystycznych (a zatem droższych), bo położonych w pobliżu zabytków. Napoje oraz podstawowe produkty do przygotowania śniadań (pieczywo, serki topione) kupowaliśmy w lokalnych sklepikach. Należy pamiętać o podstawowych zasadach ostrożności: nie pić nieprzegotowanej wody ani napojów z lodem, dokładnie myć i obierać owoce i warzywa.

Dobra rada

Wybierając się do Jordanii z małym dzieckiem, nie można zapomnieć nosidełka lub chusty. Wiele ulic nie ma w ogóle chodnika lub jest on zastawiony towarami sklepów oraz stolikami kafejek. Krawężniki bywają niebotycznie wysokie. A w zabytkowych zamkach czy ruinach nie ma żadnych udogodnień dla małych czterech kółek. Dlatego tam, gdzie wjazd z wózkiem był utrudniony, zabieraliśmy chustę. Mała podróżniczka spokojnie spała, przytulona do mamy i kołysana miarowym rytmem kroków (a nie wstrząsana na wybojach). Wózek w tym czasie zostawał w hotelu lub np. w restauracji czy sklepie, pod opieką obsługi. Widok dziecka w chuście spotykał się z bardzo sympatycznymi reakcjami miejscowych.

 

Malwina i Artur Flaczyńscy

www.flaczynscy.art.pl

 
Komentarze
Brak komentarzy
Dodaj komentarz
Autor
Tytuł
Treść

Patronaty

Łódź dla dzieci, Łódź dzieciom
  Łódź Bajkowa – projekt, w ramach którego tworzony jest rodzinny szlak turystyczny po mieście Łodzi śladami małych pomników przedstawiających postaci z seriali dla dzieci i filmów Studia Małych Form Filmowych Se-ma-for.   

Facebook

Wydarzenia

Aby zobaczyć wydarzenia kliknij na dany dzień.

Wyszukiwarka