Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom
Czytelnia - Porady ekspertów
Superman-ki macierzyństwa



Łódź dla dzieci Łódź dzieciom

Jakie kompetencje w zakresie kreowania lub współkreowania treści macierzyństwa przypisują matce eksperci od wychowania? Czy matka traktowana jest jak partnerka, która uczestniczy we współtworzeniu wiedzy wychowawczej? Jak wyglądają rola i pozycja matki we wspólnocie rodzinnej? 


 

Wielość propozycji wychowawczych, zawartych we współczesnych poradnikach może przyprawić (i przyprawia!) o zawrót głowy. Owemu złudnemu, jak postaram się dalej pokazać, wrażeniu wielości, może towarzyszyć przekonanie, że wychowanie dziecka zyskało po 1989 roku potencjał w nowym systemie.
 
Zamknięte w medyczno-terapeutycznym dyskursie - deprecjacja doświadczenia osobistego matki
 
We współczesnych poradnikach wychowawczych (analiza na pdst. Twoje Dziecko 2003) całokształt relacji matka - dziecko ujmowany jest w kategoriach zdrowia i choroby. Obserwujemy tu proces całkowitej medykalizacji macierzyństwa, zostaje ono przedefiniowane i zamknięte w ramach dyskursu medycznego. Oznacza to, że każdy wymiar relacji z dzieckiem, czy jest nim spędzanie czasu wolnego, nauka lub zabawa, spacer, wygląd matki lub okazywanie przez nią uczuć, wszystkie te sfery, a nawet etyka i szczęście, są zdefiniowane w ramach ekonomicznie racjonalnych dyskursów o szeroko pojętym zdrowiu i wszystkie podlegają diagnostyce ekspertów. Doświadczenie osobiste matki lub przekazywane międzygeneracyjnie z pokolenia na pokolenie zostaje wykluczone z dyskursu, często jest podważane i dewaluowane jako nieprofesjonalne.
 
Matka przestaje uczestniczyć w konstruowaniu wiedzy dotyczącej macierzyństwa. Nie ma także miejsca na przekaz międzygeneracyjny. Eksperci niechętnie odnoszą się do porad starszego pokolenia. Wiedza i doświadczenie babek (dziadek wydaje się nie istnieć) często są kwestionowane i określane jako nieaktualne. Wiedza tradycyjna jest z reguły oceniana pejoratywnie: “Nie przejmuj się zanadto opiniami dziadków czy koleżanek na temat właściwego sposobu wychowywania. Domorosłych ekspertów od wychowania jest co najmniej tak wielu, jak specjalistów od polityki i medycyny. Sądzą, że w ten sposób wyrażają zainteresowanie i troskę. Wydaje im się też, że mają patent na wszystko i próbują narzucić swoje zdanie” [TDz 2003/8].
 
W ramach dyskursu poradnikowego wychowanie staje się w całości polem działania (i władzy) ekspertów, bo wiedza i reguły wychowania wypracowywane są poza wspólnotą, w której zanurzona jest rodzina. Kobieta może stać się samotna w swojej roli wychowawczej, samotna wobec rozległej wiedzy specjalistycznej, niezliczonych ekspertów.
 
Nowe oblicza niebezpieczeństwa - ryzyko zaniechania
 
Pozbawiony kompetencji do współtworzenia wiedzy czytelnik zostaje w specyficzny sposób uwikłany w zewnętrzny dyskurs medyczny. Retoryka porad współczesnego miesięcznika Twoje Dziecko skonstruowana jest właśnie wokół wszechobecnego zagrożenia. W artykułach wskazuje się potencjalne źródła ukrytych niebezpieczeństw. Eksperci podkreślają, że mogą one czaić się w każdym miejscu domu, np.: „Choć zakładamy, że środowisko domowe jest dla dziecka najbezpieczniejsze, wcale nie musi to być prawda – ostrzegają Amerykanie. Według nich, najwięcej urazów przytrafia się dzieciom w domu. Najczęstsze problemy to: oparzenia, podtopienia, podduszenia, zatrucia i upadki” [Tdz 2003/8/80]. Dyskursowi ryzyka towarzyszy emocjonalna tonacja, budowanie napięcia, pewien dramatyzm. Informowanie o niebezpieczeństwie wzmocnione jest wizualnymi symbolami, które również mają na celu wywołanie lęku.
 
Profesjonalizacja wychowania - odkrycie emocji i technologie uczuć
 
Lokalizowanie niebezpieczeństw dotyczy nie tylko sfery fizycznej, ale przede wszystkim szeroko pojętej sfery psyche (Jacyno 2007:123). „Aby dziecko wyrosło na szczęśliwego człowieka, trzeba dbać nie tylko o jego rozwój intelektualny, ale też emocjonalny i społeczny. Niebezpieczne może być rozwijanie jedynie zdolności intelektualnych” [TDz 2003/9]. To specyficzne dla współczesnego dyskursu poradnikowego wszczepienie ryzyka w sam proces wychowawczy, związane jest ściśle z nową koncepcją psyche dziecka. Skoro możliwości przypisywane okresowi dzieciństwa obiecują możliwą do osiągnięcia doskonałość, to zadaniem matki staje się odpowiednie zarządzanie tą potencjalnością, czyli odkrycie owych utajonych struktur, wzorów obecnych u dziecka już w okresie prenatalnym oraz poznanie procedur efektywnej obróbki wychowawczej, np.: „Co sprawi, że Twoje dziecko wyrośnie na geniusza?”.
 
Poradnik konstruuje zatem rolę matki jako zogniskowaną wokół poznawania i wdrażania profesjonalnych procedur, kontrolowania ich przebiegu i efektywności. Matka staje się tutaj swego rodzaju menedżerem, który korzystając z nowoczesnych metod i dostępnych zasobów, organizuje swoje stanowisko pracy wokół projektu SuperDziecka. Wszystkie pożądane umiejętności, które nabędzie matka, mają posłużyć jako narzędzia, za pomocą których można będzie wychowywać osobowość sukcesu. Owa hiperracjonalizacja procesu wychowania oraz zdefiniowanie potencjału dziecka jako nieograniczonego, wszczepia ryzyko niebezpieczeństwa do samej relacji z matką, bowiem jeśli przy znajomości odpowiedniej technologii można wychować Super-Dziecko, to zaniechanie tej możliwości, a nawet drobne zaniechania na poszczególnych etapach projektu wychowania stają się największym zagrożeniem w nowym dyskursie wychowawczym. Tym bardziej, że skutki tego ryzyka są osadzone nie tylko w teraźniejszości i codzienności, ale wybiegają daleko w przyszłość. Efekty zaniedbań mogą, zgodnie z logiką dyskursu poradnikowego, wypływać po latach w formie jakichś niedostatków, dysfunkcji osobowości dorosłego już człowieka. Sama relacja matka-dziecko staje się zatem polem ryzyka. Z tak wszechobecnego zagrożenia wyrastają technologie profilaktyki.
 
W kontekście profilaktyki ważne jest „odkrycie” znaczenia emocji. Emocje potraktowane są tutaj na dwa sposoby. Po pierwsze, jako funkcjonalne narzędzie skutecznego działania wychowawczego, po drugie, jako swoista kondycja matki, mająca w sobie pewien sprawczy potencjał. Te dwa wymiary są oczywiście ze sobą ściśle splecione. Prawidłowy stan emocjonalny matki jest traktowany jako racjonalne działanie wychowawcze samo w sobie. Pozytywne wyniki wychowania to efekt prawidłowego (profesjonalnego) okazywania emocji, np.: „Dzieci dotykane z czułością, przed i po urodzeniu lepiej się rozwijają fizycznie i psychicznie. Udowodniono też, że masowanie i głaskanie dziecka pobudza rozwój jego mózgu. Noworodek noszony przez matkę w ramionach czuje się bezpieczny. A więc jak najczęściej bujajmy dziecko w kołysce ramion!” [TDz 2003/4]. Prawidłowe emocje matki pokazywane są jako opłacalna inwestycja oraz gwarancja sukcesów potomstwa, np.: „Uśmiechaj się – wychowasz optymistę!” [TDz 2003/12]. Negatywne emocje, przez swój potencjał ryzyka, muszą być poddane natychmiastowej korekcie, terapii. W takim kontekście zagrożeń emocjonalna samokontrola matki jest szczególnie dyscyplinowana, bowiem staje się częścią wychowania. Prawidłowe funkcjonowanie dziecka wymaga od matki utrzymywania autoemocjonalnej równowagi, gdyż dziecko niczym barometr odbiera macierzyńskie odczucia i dostraja się do nich.
 
W artykułach poświęconych problemom kryzysu i zmęczenia rolą matki, autorzy podkreślają: „Masz prawo być zmęczona! Pamiętaj jednak, że nie ma nic lepszego dla dziecka niż zadowolona mama!”. Kobieta musi zatem unikać stresów, napięć, gdyż grozi to zachwianiem delikatnej równowagi psychicznej dziecka. Roztacza się przed nią wizje zaburzeń w rozwoju, które może powodować stres i nieprzyjemna atmosfera w domu. Szczególna rola w wymiarze zarządzania emocjami delegowana jest na ojca. Niekompetentna uczuciowo kobieta, którą przedstawia się jako zalęknioną, pełną obaw, wątpliwości i podlegającą przez to nieustannym wahaniom emocjonalnym, winna być obserwowana przez ojca dziecka. W kontraście do tego obrazu, mężczyzna jako „szef pokładu” przedstawiany jest jako emocjonalnie zdystansowany, zrównoważony i skuteczny wybawiciel. Mężczyzna jest źródłem zdrowego dystansu i obiektywności. Powinien wspierać matkę w sytuacjach kryzysowych i załamaniach nerwowych. Jego funkcją jest kontrola chwiejnej kobiecej emocjonalności i szybka interwencja, na przykład poprzez przyznanie kobiecie kilku godzin na fryzjera, danie „wychodnego”.
 
Matka chora lub nieprzygotowana
 
Presja na autentyczną afirmację szczęścia i zadowolenia z macierzyństwa stają się elementem technologii wychowania, wchodzą do obszaru zdrowia jako norma. W efekcie matka traci swą podmiotowość w relacji z dzieckiem, bo staje się całkowicie zdominowana przez wizję jego wytwarzanych w dyskursie eksperckim potrzeb. To dla niego powinna afirmować macierzyńskie cechy, takie jak m.in. spełnienie, szczęście. Emocjonalna rola matki poddana jest „przymusowi” autentycznego szczęścia.
 
Łódź dla dzieci Łódź dzieciom
 
Odchylenie od takiego ideału traktowane jest jako chwilowe zaburzenie równowagi, a brak satysfakcji z macierzyństwa opisywany w kategoriach choroby, która wymaga precyzyjnej diagnozy i szybkiej, przywracającej właściwy porządek terapii lub zastosowania odpowiedniej „technologii” wiedzy. W takim kontekście depresja poporodowa może być traktowana jak rodzaj zakaźnego wirusa, którego szybkie unicestwienie uchroni niemowlę przed infekcją i dewastacją jego organizmu. Przyczyny depresji poporodowej lub innych rozczarowań związanych z macierzyństwem są często lokowane w nieefektywnym zachowaniu kobiety, w jej nieadekwatnych do rzeczywistości oczekiwaniach.
 
Eksperci i dziennikarze doradzają jak naładować akumulatory w kryzysowych sytuacjach, np.: „Naucz się zarządzać swoimi emocjami.” „Zwróć się o pomoc do psychoterapeuty lub psychiatry. Etykieta „choroby” lub poszukiwanie śladów nieracjonalności w zachowaniach wydają się ułatwiać kontrolę nad matką – wówczas przecież należy poddać się leczeniu, swoistej reedukacji lub po prostu wdrożyć kolejną procedurę.
 
Intensyfikacja więzi matka-dziecko - całodobowe reżimy
 
Dyskurs poradnikowy przenosi też fizyczno-emocjonalną symbiozę z okresu ciąży na symbiotyczną więź między matką a dzieckiem po urodzeniu. Eksperckie opisy macierzyństwa naturalizują i normalizują ścisłą więź między matką a dzieckiem, np.: „Na początku mama i niemowlę to nierozerwalna całość. Jej umysł, serce i wszystkie zmysły skierowane są na zaspokojenie potrzeb maleństwa. Najważniejsze są trzy pierwsze lata, kiedy maluch, przechodząc przez kolejne fazy rozwoju, nabywa poczucia własnej tożsamości. Ten proces może przebiegać prawidłowo jedynie wtedy, kiedy malcowi towarzyszy czuła, ciepła, kochająca mama” [TDz 2003/8]. Z powyższej diagnozy wynika, że brak stałej obecności matki przy dziecku, jest w eksperckich interpretacjach potencjalnym źródłem zagrożeń dla jego kruchej równowagi oraz tworzącej się osobowości. Profesjonalny proces wychowywania wymaga zatem od matki (najlepiej biologicznej) nieustannej dwudziestoczterogodzinnej obecności i kontroli.
 
Kreowanie kobiety jako troskliwej, zawsze martwiącej się, pełnej niepokoju, trosk i obaw rysuje pożądany portret matki. Takie cechy implikują całodobową obecność przy dziecku. Jednym ze ciekawych przykładów rozwijania całodobowych reżimów jest dyskurs karmienia piersią. W pewien niejawny sposób normalizuje się w nim konieczność takiego postępowania. Rozległe lobby laktacyjne w postaci: ekspertów, przychodni, klubów laktacyjnych, poradników, firm produkujących ciągaczki do pokarmu i różne medykamenty dyscyplinują do karmienia naturalnego. „Mleczny rynek” wspomaga się kampaniami społecznymi na rzecz karmienia piersią.
 
Karmienie na żądanie i związane z nim akcje społeczne, przemoc symboliczna i medyczne zalecenia czynią macierzyństwo całodobowym, takim czyni je również przedstawianie naturalnego karmienia piersią jako miary miłości i jakości macierzyństwa. Takie macierzyństwo wymaga jednak całodobowej dyspozycyjności. I chociaż w poradniku nie neguje się otwarcie pracy zawodowej kobiety, to w rzeczywistości – poprzez zacieśnienie więzi, które stają się gwarantem szeroko rozumianego zdrowia oraz pełnej sukcesów przyszłości dziecka - obwinia się aktywne zawodowo matki. Rola matki jest zatem wykreowana jako specjalistyczny zawód - menedżerki projektu, przy którym ma szansę na zawodową samorealizację. W taki również sposób jest określana w miesięczniku, np.: „Zawód: mama” [TDz 2003/4], „Teraz musicie zostać domowymi menedżerami i nauczyć się sprawnie zarządzać młynem, w który zamienił się Wasz dom”[TDz 2003/11].
 
Podsumowanie i wnioski
 
Zatem „wyemancypowana” i „nowoczesna” matka we współczesnym dyskursie już z przyjemnością oddaje się kolejnemu obowiązkowi samodoskonalenia, edukacji i pracy nad swoim macierzyńskim warsztatem, oczywiście pod dyktando ekspertów i w ramach nowoczesnej wiedzy. Kontrolerem nad jakością tego procesu jest w dyskursie ojciec i dziecko, które staje się swoistym egzaminatorem. Paradoksem owej „emancypacji” jest pozorne wywyższenie statusu kobiety, które polega na przyznaniu macierzyństwu wysokiego prestiżu, przy jednoczesnym odebraniu mu podmiotowości i całkowitej utracie autonomii.
 
Powszechne diagnozowanie przyczyn wszelkich „patologii” w błędach wychowawczych matki wpisuje na stałe winę kobiety do eksperckiego dyskursu, co czyni z niej łatwy przedmiot manipulacji.
 
Sylwia Urbańska*
 
Sylwia Urbańska – socjolożka, doktorantka w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, aktualnie prowadzi badania na temat doświadczenia macierzyństwa na odległość w biografiach polskich migrantek ekonomicznych.
 
Opublikowany fragment artykułu pochodzi z książki: "Kobiety - Feminizm - Demokracja. Wybrane zagadnienia z seminarium IFiS PAN 2001-2009" Praca zbiorowa pod red. Bogusławy Budrowskiej. Wyd. IFiS PAN. Warszawa 2009
 
 
Komentarze
Brak komentarzy
Dodaj komentarz
Autor
Tytuł
Treść

Patronaty

Łódź dla dzieci, Łódź dzieciom
Projekt „Mały książkomaniak” to szereg działań, które mają na celu promocję czytelnictwa wśród dzieci i młodzieży. \

Facebook

Wydarzenia

Aby zobaczyć wydarzenia kliknij na dany dzień.

Wyszukiwarka