Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom Dzieci w Łodzi, Łódź dzieciom
Czytelnia - Wywiady z
Teatr Lalek to moje życie - Waldemar Presia



łódź dla dzieci, łódź dzieciom

Waldemar Presia przywitał mnie z charakterystycznymi dla niedobrego Kapitana Huka z „Piotrusia Pana” czarnymi obwódkami wokół oczu. Teatr pokochał już w wieku 9 lat i poświęcił mu całe swoje życie. Początkowo grał w warszawskiej Fraszce (1979 - 82), jednak powrócił do rodzimej Łodzi i już od 27 lat pracuje w Teatrze Arlekin. Od 10 lat prowadzi także własny Teatr Antrakt.


Jest pomysłodawcą i współorganizatorem Festiwalu Teatrów Przedszkolnych im. Henryka Ryla, bierze udział w licznych akcjach poświęconych dzieciom (Ferie w Arlekinie, Cała Polska czyta dzieciom, Dorośli dzieciom, Festiwal Sztuk Małego Dziecka itp.) oraz wydaje kwartalnik „Mały miłośnik Teatru”. Promował kulturę polską na  festiwalach międzynarodowych (m.in. w Pekinie, Irlandii, Niemczech) i niejednokrotnie został nagrodzony za swoją twórczość (np. na Festiwalu Teatrów w Walizce w Łomży, „Zasłużony dla kultury polskiej”, „Łódzki Filantrop Roku 2005”, Nagroda Prezydenta Miasta Łodzi itp.). Prowadzi też warsztaty teatralne dla dzieci, nauczycieli i bibliotekarzy, a ostatnio możemy go zobaczyć w „Piotrusiu Panie”, „Tajemnicach Małego Miasteczka” i w „Operze za trzy grosze”. Nic, co związane z teatrem, nie jest mu obce. W domu ma muzeum lalek, jest wspaniałym tancerzem i kucharzem. Ale przede wszystkim emanuje pozytywną energią i uśmiechem, kocha dzieci, a dzieci kochają jego.

 
DzieciwŁodzi: Jak narodziła się fascynacja teatrem i dlaczego właśnie lalkowym?
 
Waldemar Presia: To był przypadek. Jako młody chłopiec często chodziłem z rodzicami do teatrów Arlekin i Pinokio. Fascynowało mnie, jak te laleczki, tacy mali ludzie, poruszają się. Pewnego razu zapytałem panie bileterki, czy mogę wejść za parawan, a te odpowiedziały mi, że tylko jeśli Państwo siedzący w ostatnim rzędzie wyrażą na to zgodę. Oczywiście jako dziecko nie wiedziałem, że ci Państwo to Rylowie, właściciele teatru. Podszedłem do nich i powtórzyłem swoją prośbę. Mile zaskoczony Henryk Ryl, założyciel Teatru Arlekin w Łodzi, wziął mnie za rączkę i zaprowadził za kulisy. Panowała absolutna cisza, przedstawienie już się skończyło, jednak gdy Henryk zapalił światło, byłem zdumiony. Nagle wszystko ożyło, magia lalek mnie oczarowała. Ryl wyjaśnił mi, jak działają lalki i jak się nazywają. Odtąd przychodziłem na przedstawienia w każdą niedzielę, a z biegiem lat zacząłem chodzić na nie codziennie. Dostałem nawet specjalny bilet, zwalniający mnie z opłat za wejścia. Rylowie często zapraszali mnie do swojego domu, Henryk uczył mnie wiedzy o teatrze, dawał dużo książek, poznawał z wybitnymi ludźmi. Następnie zacząłem przychodzić na popołudniowe próby, gdzie poznałem wszystkich aktorów i opanowałem wszystkie teksty na pamięć. I po prostu zakochałem się w teatrze.
 
 
DzieciwŁodzi: Rozumiem, że w imię tej przyjaźni zorganizował Pan Festiwal Teatrów Przedszkolnych im. Henryka Ryla. Co to za festiwal i kto może wziąć w nim udział?
 
Waldemar Presia: Idea festiwalu narodziła się w 2001r. i był to taki „prezent” dla Henryka, z okazji jego 90-tych urodzin. Chciałem jakoś uczcić jego wiek, a poza tym uważałem, że coś mu się należy od Łodzi. Na warsztatach w szkole często dzieciom opowiadamy, kim był Ryl i promujemy jego osobę jako zwolennika wychowania przez teatr. Festiwal Teatrów Przedszkolnych ma 3 etapy: najpierw czekamy na zgłoszenia chętnych nauczycieli, później są eliminacje dzielnicowe, z których wybieramy po dwa zespoły, które przez dwa dni grają swoje sztuki na gościnnej scenie, w domu kultury na ul. Żubardzkiej, gdzie są bardzo dobre warunki, ładne garderoby, nowa scena i oświetlenie. Ostatniego dnia jest pokaz, rozdanie nagród i przyjęcie, z poczęstunkiem dla małych aktorów.
 
 
DzieciwŁodzi: W tym roku obchodzi Pan 30-lecie swojej twórczości. Proszę powiedzieć jak na przestrzeni lat zmieniał się Pana warsztat oraz sztuka tworzenia przedstawień dla dzieci?
 
Waldemar Presia: Nieustannie ulepszam swój warsztat, ponieważ każda praca z nowym aktorem, reżyserem, scenarzystą, kompozytorem rozwija. Jestem taką „gąbką”, dużo słucham, zapamiętuję rzeczy, które mogą się przydać. Dzięki rozwojowi techniki przedstawienia teraz są bogatsze, lepiej nagłośnione, aktorzy mają mikroporty, czasem używa się nagrań. W Arlekinie praktycznie zawsze grało się "na żywo”, chyba, że używaliśmy strasznie ciężkich masek - lufek żywo-rękich np. „Maski mistrza Fantastki”, „Fregata Orąga” . Teraz wprawdzie są inne środki wyrazu aktorskiego, ale cały czas nawiązuje się do dawnych rozwiązań. Nawet projekcje multimedialne miały kiedyś swoje odpowiedniki np. „Zakochany obłok” Tadeusza Wierzbickiego, który oglądało się jakbyśmy siedzieli w kinie, tak samo Henryk Ryl i grany przedmiotami „Zamek Wawel”, gdzie szafa była zamkiem.
 
 
DzieciwŁodzi: Razem z Aleksandrą Gałaj założył Pan Teatr Antrakt, w 1991r. Na czym polega jego specyfika, czym różni się od Teatru Arlekin?
 
Waldemar Presia: Od Arlekina różni się brakiem stałej sceny i towarzyszącemu jej anturażu (kulis, światła, dużych dekoracji). Posługujemy się głównie pacynkami. Dajemy przedstawienia edukacyjne w przedszkolach, szkołach, domach kultury, a ich tematyka związana jest m.in. z higieną „Bajki Ciotki Chichotki” (spektakl nagrodzony na Festiwalu Teatrów w Walizce w Łomży).
 
 
DzieciwŁodzi: Jest Pan bardzo aktywną osobą. Oprócz występów i warsztatów teatralnych bierze Pan udział w wielu ciekawych projektach dla dzieci m.in. Ferie w Arlekinie, Festiwal Sztuk Małego Dziecka, Cała Polska czyta dzieciom, Niedziele w Źródliskach itp. Jak udaje się Panu pogodzić wszystkie te zajęcia?
 
Waldemar Presia: Mam swój magiczny kalendarz i dokładnie rozpisany grafik występów. Przedpołudniami gram w teatrze, codziennie mam warsztaty z dziećmi, zaraz też idę do szkoły na zajęcia, wieczorami gram „Operę za trzy grosze”, potem mam zajęcia z nauczycielami, do godz. 20.00 - 21.00. Jak się chce, to można sobie wszystko ładnie zorganizować. A jeżeli człowiek jest operatywny i twórczy, to pracy jest naprawdę dużo. Wielką satysfakcję sprawia mi prowadzenie Ferii w Arlekinie, które organizuję już od 20 lat. Sprawia mi olbrzymią radość, gdy przychodzą do mnie moi dawni wychowankowie i zapisują swoje dzieci. To jest piękne, że osoby, które nauczyły się chodzić do teatru, przekazują to zamiłowanie młodym pokoleniom.
 
 
DzieciwŁodzi: Prowadzi Pan szkolenia dla nauczycieli i bibliotekarzy. Jest również wydawcą kierowanego głównie do nich kwartalnika „Mały Miłośnik Teatru”. Czego przede wszystkim ich Pan uczy?
 
Waldemar Presia: Na szkoleniach uczę nauczycieli i bibliotekarzy przede wszystkim jak opanować ciało, jak poprawnie mówić, chodzić, siadać. Robimy scenki rodzajowe. Pokazuję jak wykonać proste lalki, pacynki, kukiełki w warunkach, kiedy mamy tylko podstawowe rzeczy – zszywacz, nitkę i nożyczki. Dorośli dużo się uczą obserwując, jak pracuję z dziećmi. Zawód aktora polega na „podglądaniu”. Chciałem nawet napisać taką książkę z praktycznymi radami tworzenia teatru lalek, ale to może za rok, za dwa, bo na razie jestem zbyt zajęty. Póki co jakąś jej rekompensatą jest wydawany przeze mnie kwartalnik, do którego piszą wszyscy miłośnicy teatru, zwłaszcza nauczyciele i aktorzy, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami w pracy z dziećmi. Wydaję go bezpłatnie, z własnych pieniędzy, ponieważ wiem, że wielu nauczycieli nie dysponuje zadowalającymi środkami finansowymi, aby go kupować.
 
 
DzieciwŁodzi: Ile Panu zajmuje przygotowanie się do spektaklu?
 
Waldemar Presia: W swoim teatrze przygotowuję się ok. pół roku. Najpierw scenograf ustala jaka będzie technika, czy np. teatr stolikowy, kukiełki, maski itp. Potem uczymy się tekstu i robimy próby w domu. W Arlekinie to średnio 34 próby.
 
 
DzieciwŁodzi: Aktualnie w szkołach coraz częściej wykorzystuje się elementy dramy, ale nie wszystkie sztuki są dobre. Co według Pana decyduje o tym, że dana sztuka jest odpowiednia dla dzieci i będzie im się podobała?
 
Waldemar Presia: Wiele sztuk proponowanych przez nauczycieli jest za trudna, można je robić ze studentami, którzy mają już jakiś bagaż doświadczeń, ale nie z małymi dziećmi. Dobra sztuka to taka, w której dzieci są zainteresowane uczestnictwem w danym projekcie. Zawsze daje im 2 - 3 sztuki do wyboru. Sztuki muszą być dostosowane do potrzeb i wieku dzieci. Inna jest percepcja w przedszkolu, a inna w szkole. Młodsze dzieci nie mogą się nudzić, trzeba wybierać krótsze formy, muszą nauczyć się logicznie mówić, ponieważ inaczej recytuje się poezję, a inaczej prozę. Starsze dzieci są już bardziej świadome, wiedzą co i kogo chcą zagrać, najczęściej wybierają komedię. I dobrze, bo „teatr uczy, bawi i wychowuje”. Przy pracy z dziećmi trzeba być bardzo pokornym, nie wolno ich ignorować. Nawet jeżeli dziecko nic nie robi, bo np. nie chce, to i tak wszystko widzi i słyszy, a to może w jakiś sposób w przyszłości zaowocować. Ja też się od nich dużo uczę. W tym roku wygrałem stypendium Ministra  Kultury i Sztuki na projekt „Cztery kultury, cztery teatry”, skierowany do dzieci przedszkolnych, szkolnych, gimnazjalnych i licealnych. Z każdą grupą dzieci będę robił inny typ teatru: Afryka – maska, Europa – kukiełka (będziemy promować Polskę), Chiny – teatr cieni, Indianie – Ameryka Północna.
 
 
DzieciwŁodzi: W swojej twórczości posługuje się Pan różnymi technikami – lalki, kukiełki, marionetki, żywy plan. Jaka jest Pana ulubiona technika?
 
Waldemar Presia: Bardzo lubię grać jawajkami pistoletowymi (do Polski wprowadził je Henryk Ryl, w dłoni trzyma się lalkę i mechanizm sterowania nią) oraz kukiełką zmechanizowaną (sama chodzi po parawanie, rusza rączkami, ma różne skłony i przeczenie). Są to techniki trudne, ale wystarczy poćwiczyć. Sztuką jest umiejętność przeniesienia emocji na lalki. Poza tym do każdego tekstu trzeba dobrać odpowiednią technikę – w sztukach wymagających dużej dynamiki świetnie się sprawdza nasza polska kukiełka, bo jest szybka. Do tekstu mówionego, gdzie aktor pracuje głównie głową, najlepsza jest jawajka pistoletowa. Do gry przed parawanem używa się niciowych marionetek np. 2,5 metrowymi sycylijkami graliśmy „Trzech Muszkieterów”, można też grać planszami, teatrem cieni, witrażami itp. W Antrakcie wszystkie sztuki gramy lalkami, a w Arlekinie tylko niektóre m.in. „Niebieskiego Pieska” i zawsze zapada niesamowita cisza na widowni, mimo że jest 200 dzieci. I to właśnie jest piękne w tym zawodzie, że dwie laleczki potrafią utrzymać ciszę, skupienie dziecka. To niesamowita magia lalki... A my, mimo że jesteśmy skryci za parawanem, pozostajemy rozpoznawalni. Kocham lalki, wolę być skryty za parawanem.
 
Ważne żeby dzieci od małego przyzwyczajać do teatru, żeby były w nim chociaż dwa razy w roku, bo często później nie wiedzą, jak należy zachować się w teatrze, nie widzą w nim zabawy.
 
Dzieci w Łodzi: Którą z odgrywanych przez siebie postaci bajkowych najbardziej Pan lubi?
 
Waldemar Presia: Zdecydowanie Śpiocha z „Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków” - lalkę do tej roli zaprojektował mi Adam Kilian, legenda teatru. Lubiłem też lekarza Yukatajama ze „Śmiej się śmiej, mała Oshin” (nagrane dla TV Łódź), Sancho Pansę z „Don Kichota”, Kaczora Kwaka Makuszyńskiego, starego diabła w „Dobrym diabełku”. Lubię postaci śmieszne, trochę takie czarne charaktery, nieco sceptyczne lub leniwe. Jeżdżąc tramwajami czy chodząc po ulicach, często obserwuję ludzi i wykorzystuję ich ruchy psychofizyczne do skonstruowania moich postaci. Muszę nadać taki ton głosu i charakterystykę postaci, żeby pasowały do konkretnej lalki.
 
 
DzieciwŁodzi: Widzę przed sobą osobę uśmiechniętą i zadowoloną z życia, czego zatem mogę Panu życzyć z okazji 30lecia twórczości artystycznej?
 
Waldemar Presia: Zdrowia!
 
DzieciwŁodzi: A więc życzę bardzo dużo zdrowia i dalszych sukcesów.
 
 
Anna Matusiak
 
 
 
 
Oficjalna strona Waldemara Presi: www.waldemarpresia.eu
 
 
Komentarze
RobertWeive
2017-11-29 04:56:35 UTC
Doctor Who Tours
Doctor Who is now considered a British Institute and has come a long way since it first aired on November 23rd 1963. The very first show saw the Doctor travel 100,00 years into the past to help some dim cavemen discover light. After 26 seasons and seven Doctors later the series came off our screens in 1989 much to the disappointment of the huge devoted fanbase. In 1996 an attempt was made to revive Doctor Who but it wasnt until June 2005 when it came back with a vengeance with Christopher Eccleston as the ninth Doctor that put the series back on the map as it were. It then went on for 5 years with David Tenant portraying the Doctor until 2010 when Matt Smith took over the role. Today it is still a great family show and has attracted many new fans. <a href=https://www.cialissansordonnancefr24.com/commander-cialis-belgique/>https://www.cialissansordonnancefr24.com/commander-cialis-belgique/</a>
Jack
2018-01-04 08:24:34 UTC
payday loans bad credit payday loans payday loans online loans online no credit check
payday loans bad credit payday loans payday loans online loans online no credit check
Dodaj komentarz
Autor
Tytuł
Treść

Patronaty

Łódź dla dzieci, Łódź dzieciom
Projekt „Mały książkomaniak” to szereg działań, które mają na celu promocję czytelnictwa wśród dzieci i młodzieży. \

Facebook

Wydarzenia

Aby zobaczyć wydarzenia kliknij na dany dzień.

Wyszukiwarka